Arlekino i inni

28,00 zł
0
Ostatnie egzemplarze!

"Arlekino" czyta się z przyjemnością, jest to powieść napisana "z nerwem" - czyli z umiejętnością fabulacji – i ze znajomością sposobów opowiadania. Na pewno będzie miała powodzenie..."

(fragment listu prof. Jana Błońskiego)

 

Autor studiował i przez wiele lat mieszkał w Katowicach. Z wykształcenia jest prawnikiem.

W 1988 roku w miesięczniku „Scena” ukazał się jego monodram Ostatnia rola. W 1989 roku wystawił go Teatr TV pt. Aktor w reżyserii Mieczysława Daszewskiego z Bernardem Krawczykiem w roli głównej.

Wydał sztuki: Nikt w 1995 roku i Pan Hoho w 2001 roku.

W 2016 roku Wydawnictwo "Śląsk" wydało jego Alfabet sztuki XX wieku wg Witolda Dulęby.

Do jego tekstów muzykę pisali kompozytorzy Tadeusz Malicki i Włodzimierz Korcz /dla Michała Bajora/.

Przez wiele lat współpracował z „Dziennikiem Zachodnim”, a także z prasą literacką w kraju.

Od Redakcji

 

Kategoria:

Autor: Witold Dulęba

ISBN   978-83-8183-007-2
Wymiary  120x205 mm
Liczba stron  136
Rok wydania  2020

Autor, Witold Dulęba, przez wiele lat był związany z „Dziennikiem Zachodnim”, mieszkał też w Katowicach. Książka ma 135 stron i jest opatrzona krótką recenzją – fragmentem listu prof. Jana Błońskiego. „Arlekino” czyta się z przyjemnością , jest to powieść napisana z „nerwem”. Autor „Arlekina...” proponuje pewien eksperyment formalny: choć treść jest podzielona na 23 rozdziały, czytelnik nie znajdzie tu ani jednego przecinka, kropki, ani żadnego innego znaku interpunkcyjnego. Nie ma też dużych liter. Są za to pewne wyodrębnienia graficzne, podkreślające narrację . Gdy np. na str. 33 autor pisze (…) „ulica mariacka była jedną z wielu podobnych w centrum miasta może tylko o tyle niezwykłą że kiedy wchodziło się na nią z ulicy dworcowej można było z tego początkowego nieco wyższego punktu ogarnąć ją całą wzrokiem prostą opadającą łagodnie w dół i zwieńczoną smukłą sylwetką kościoła marii panny stojącego u jej wylotu” (…), to następne słowa ułożone są na stronie kaskadowo i czytając je, ma się wrażenie, że faktycznie schodzimy w dół uliczką.

 

Jadwiga Jenczelewska

Dziennik Zachodni (piątek 13 grudnia 2019 r.), str. 11